Zdarza się, że pacjenci płaczą ze szczęścia

02_zarow-2Rozmowa z dr. n. med. Maciejem Żarowem, specjalistą stomatologii zachowawczej i endodoncji oraz ekspertem w zakresie stomatologii estetycznej, kierownikiem kliniki Dentist w Krakowie

Osoby starsze przywiązują obecnie większą wagę do stanu uzębienia?
Zdecydowanie tak. Jeszcze kilkanaście lat temu senior kojarzył się z osobą, która w ogóle nie ma zębów i potrzebuje protezy całkowitej. Obecnie osoby starsze zazwyczaj mają przynajmniej część uzębienia, a często nawet wszystkie własne zęby.

Ich problemem nie jest więc już dopasowanie protezy, ale troska o jakość i estetykę pozostałego uzębienia i uzupełnienie ewentualnych braków. Obecnie seniorzy zgłaszają się do dentysty np. w sytuacji, gdy ich własne zęby uległy skróceniu wskutek starcia lub erozji. Uzupełnianie i odbudowa zębów nabiera więc zupełnie innego charakteru niż 20 czy 30 lat temu.

Inne są także możliwości technologiczne…
Aby przedstawić pacjentowi możliwości odbudowania braków w uzębieniu, poprawy estetyki zębów, które uległy skróceniu, możemy wykonać wizualizację. Obecnie na podstawie modeli i zdjęć możemy zobrazować nowy uśmiech pacjenta na ekranie komputera, a następnie „przenieść” go do jamy ustnej. Testowe, tymczasowe odbudowy pokażą pacjentowi, jak uśmiech będzie wyglądał, z kolei dentysta zobaczy, czy planowane przez niego działania pasują do twarzy pacjenta, czy będzie on odpowiednio, symetrycznie się uśmiechać i czy nowe zęby okażą się funkcjonalne.

To znaczy?
Przymierzając takie „próbne” zęby, mogę sprawdzić, czy pacjent, mówiąc, połykając, żując i oddychając, może normalnie funkcjonować.

Jak dobiera się zęby dla konkretnego pacjenta?
U młodej osoby o zdrowych zębach wystają one 2–3 mm spod górnej wargi. Wyobraźmy sobie osobę starszą, która ma braki w uzębieniu w odcinku bocznym. W związku z tym przednie zęby musiały nadmiernie funkcjonować, aby nadrobić pracę za brakujące zęby. W efekcie zęby z przodu uległy starciu i nie wystają już spod wargi tak, jak powinny. Podczas przymierzania ich dobudowuje się zęby z tymczasowego materiału do momentu, aż będą wystawać w sposób prawidłowy – wówczas pacjent wygląda młodziej, a uzębienie jest bardziej estetyczne.

Dlaczego to takie ważne?
Człowiek wydaje się wtedy pogodniejszy i weselszy. Kiedy lekko rozchyla usta, widać wystające
zęby, a nie ciemne wnętrze jamy ustnej. Badania wyraźnie pokazują, że osoby o ładnych zębach mają więcej przyjaciół, szybciej nawiązują kontakty, mają lepsze samopoczucie. Dlatego coraz więcej osób, również starszych, decyduje się na zabiegi poprawiające estetykę uśmiechu: implanty, korony, licówki czy nawet leczenie ortodontyczne.

ChromaStock_11138273

Od czego zaczyna się więc metamorfoza uśmiechu?
Ja zaczynam od rozmowy z pacjentem: muszę go poznać, zrozumieć jego oczekiwania, problemy z zębami. Następnie wykonuję serię zdjęć radiologicznych, aby zobaczyć, w jakim stanie są zęby w odcinku niewidzialnym dla oczu lekarza, czyli w dziąsłach i kości. Kolejny krok to seria 10–12 zdjęć fotograficznych zębów w pozycji spoczynkowej wargi oraz z rozwierakiem umożliwiającym obejrzenie zębów w całości. Dzięki temu widać, czy zęby są symetryczne w stosunku do linii oczu (pomiędzy ich źrenicami). Bardzo często proszę pacjentów o przyniesienie zdjęć z młodości – nic tak nie pomaga w planowaniu pięknego uśmiechu jak natura. Nie zamierzam bowiem tworzyć nikomu hollywoodzkiego uśmiechu, który będzie wyglądał sztucznie. Oczywiście czasami natura nie jest idealna, ale daje nam to pewien punkt wyjścia do dalszej pracy.

Czyli zaczyna się od zdjęć. Co dalej?
Kolejny etap to praca koncepcyjna lekarza. Ogląda on zdjęcia, analizuje, co i jak można zmienić i poprawić. Następnie pobiera od pacjenta wyciski i przygotowuje modele diagnostyczne z wosku. Powstają one na podstawie zdjęć, również tych z młodości, uwag pacjenta i sugestii lekarza. Czasami nakręcam nawet krótki film, aby zobaczyć, jak pacjent zachowuje się w trakcie mówienia i dobrać odpowiednie rozwiązanie. To trochę jak praca architekta, który wykonuje najpierw makietę budynku, aby zwizualizować cały projekt.

Pacjent widzi taki model z wosku?
Tak. Przenosimy go do jamy ustnej, a następnie możemy się wspólnie przyjrzeć proponowanym zmianom. Jeżeli efekt zadowala pacjenta i lekarza, przystępujemy do przygotowania odbudów, licówek czy koron z trwałych materiałów. Model pozwala upewnić się, że razem z pacjentem „wsiadamy do tego samego pociągu”. Potem czeka nas długa podróż po piękny uśmiech, czasami nawet kilkuletnia – np. w przypadku konieczności leczenia ortodontycznego.

Jak sprawdza się, czy próbne zęby są dobrze dobrane?
Proszę na przykład pacjenta, by policzył do dwudziestu, powtórzył następujące słowa: „falafel”, „fifka”, „fanfary”. Gdy wymawiamy literę „f”, górne siekacze powinny ledwo dotykać wargi. Jeżeli wrzynają się w górną wargę, może to oznaczać, że zęby są za długie i będą przeszkadzać. Jeżeli z kolei pojawiają się duże przestrzenie między górnymi siekaczami a dolną wargą, wiem, że mogę
wydłużyć zęby.
Proszę także o wymawianie słów ze spółgłoską „s”: „Missisipi”, „sześćdziesiąt sześć”. Dzięki temu mogę sprawdzić, czy dolne zęby nie są w konflikcie z górnymi – nie uderzają o siebie.

Pacjenci po takiej pierwszej przymiarce zazwyczaj są zadowoleni?
To są momenty, które sprawiają, że tak bardzo lubię swoją pracę – widzę bowiem uśmiech i pozytywną energię pacjenta. Wiele razy zmiana uśmiechu wiąże się u pacjenta ze zmianą życia. Po odbudowaniu uzębienia na wizycie kontrolnej kobiety pojawiają się ze zmienioną fryzurą, panowie kupują sobie nowe koszule. Zaczynają czuć, że są piękniejsi, i starają się to dodatkowo podkreślić. Zdarza się, że pacjenci rzucają mi się na szyję, nawet płaczą ze szczęścia. Dostaję od nich prezenty, choć przecież wcześniej zapłacili mi za leczenie.

Dr n. med. Maciej Żarow – ukończył studia na Wydziale Stomatologii Uniwersytetu Semmelweisa w Budapeszcie. W latach 1998–2005 pracował w Zakładzie Propedeutyki Stomatologii Zachowawczej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W 2003 r. z wyróżnieniem obronił pracę doktorską na temat badań technik inlay/onlay (metody wypełniania zębów), a w 2005 r. ukończył specjalizację ze stomatologii zachowawczej z endodoncją.Odbywał staż m.in. na Uniwersytecie w Goteborgu, prowadził badania naukowe w klinikach dentystycznych w Leeds i Manchesterze. Autor ponad 50 publikacji naukowych, prelegent na kongresach naukowych w Polsce i za granicą. Od 16 lat prowadzi praktykę prywatną w Krakowie, a od 12 lat – Centrum Kształcenia Podyplomowego Dentist, w którym organizuje kursy z zakresu endodoncji i stomatologii estetycznej.